Ja chyba jakas nieczula jestem, ale nie moge zrozumiec pewnych rzeczy. Jestem od paru tygodni czlonkinia (mowi sie tak w ogole? czlonkinia?) mamusiowej grupy na fb. Loguje sie dzisiaj, przegladam plotki, a tam dziewczyna pyta o rejestracje w UP i czy koniecznie trzeba pracy czy stazu sie podejmowac, bo ona nie ma ubezpieczenia i maz nie chce jej ubezpieczyc, mowi, ze najwyzej nie bedzie chodzic do lekarza.
A dla mnie to nie do pojecia jest! Nie dosc, ze siedzi dziewczyna w domu z dzieckiem (jego dzieckiem!) i robi wszystko, zeby jego potomek przezyl dziecinstwo i mogl dalej rozprowadzac jego geny, w zwiazku z czym nie za bardzo jak ma isc do pracy, to jeszcze on laskawy pan i wladca nie bedzie jej placil ubezpieczenia?! Wlasnie chocby ze wzgledu na tego potomka powinien ja ubezpieczyc, bo co zrobi, jesli kobiecie cos sie stanie, a on z potomkiem sam na sam zostanie?!
W ogole mam wrazenie, ze niewiele sie w Polsce zmienilo, jak te posty w tej grupie czytam... Kobieta ma siedziec w domu, a mezczyzna do pracy i on nie moze przeciez z pracy zrezygnowac, bo musi zarabiac... A ona nie musi? A co bedzie pozniej, po latach, gdy on sobie znajdzie mlodsza, albo zejdzie pierwszy z tego swiata... kiedy ona sama zostanie i bedzie do tego emerytka? Bedzie placz i zgrzytanie zebow...
Tutaj czasami jednak nielepiej. Zwlaszcza, gdy czytam o wlascicielach malych przedsiebiorstw. "Moj partner ma firme i nie moze byc na rodzicielskim, bo straci klientow". On nie moze, bo jest facetem, a kobieta musi, bo taka jest jej rola? Tez mam firme i tez trace klientow, ale dziecko lada dzien moze sie urodzic, ja od ponad miesieca juz nie pracuje, bo fizycznie nie dawalam rady calymi dniami biegac po dworze z moimi kochanymi psimi grupami, nie wiem, co bedzie z firma moja po macierzynskim, mam zamiar pare godzin w tygodniu pracowac juz w marcu jak wszystko dobrze pojdzie, ale coz poradzic, takie jest zycie. Nie wszystko to pieniadz, rozwoju dziecka nie da sie zahamowac, bo musze isc do pracy. Tak samo i ojciec nie powinien od dzieci swoich uciekac - straconego czasu z naszymi najmlodszymi nie da sie odrobic w przyszlosci, a firme rozwijac jeszcze bedzie czas!
To sie eM wypowiedziala i dziekuje za uwage.
17 dni do przewidywanej daty rozwiazania, zobaczymy, kiedy dzidzius zechce pojawic sie "na tym swiecie".
Nadal mocno kciuczę :)
OdpowiedzUsuńJeszcze trzeba ;-)
UsuńMówi się, używa, pisze, członkinią. Tak, jest takie słowo. Dobrej nocy, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziekuje.
Usuń