sobota, 22 listopada 2014

Rozmyślania poporodowe (wersja króciutka)

Bycie mamą nie jest wcale takie proste, ale jakoś do przodu. Nareszcie przeszły mi najgorsze bóle i zaczynam wracać do siebie. Wczoraj zaliczyłam nawet pierwszy spacer sam na sam ze zwierzakiem i dzieciakiem (i cięźkim wózkiem) i było mi przecudownie.

Nie wspominałam chyba, ale poród zakończył się cesarskim cięciem, wiec nie byłam zbyt żywa zaraz po i mimo, że dziś mija już 3 tygodnie, nadal biorę tabletki przeciwbólowe na noc... :-( Mam nadzieję, że to już niedługo przejdzie.

Waga nadal stoi w miejscu, magiczne chudnięcie wraz z porodem to w moim przypadku mit niestety, ważę okropnie dużo i jest mi z tego powodu smutno jak pomyślę o tym... Nie mam się w co ubrać, bo jeansy ciążowe włażą w ranę po cesarce, więc zostają mi tylko spodnie dresowe, a mam już ich stanowczo dość po tylu miesiącach... :-( 
Dlaczego nastawiłam się ze wszystkich opowieści na zrzucenie ciążowych 13kg w parę zaledwie dni po porodzie? Nawet połowy z tego nie zeszłam, a potrzeba mi schudnąć drugie tyle niemalże (no nie 26, ale 21, żeby osiągnąć wagę idealną).
Straszne to...

Spojrzenie córeczki wynagradza, naprawdę. Teraz wyczekuję pierwszego, świadomego uśmiechu :-)



5 komentarzy:

  1. Za duzo i za szybko od siebie wymagasz :) spokojnie, w ciele jeszcze hormonalna zawierucha, powolutku wyjdziesz na prosta :) masz fajnie, bo przed Toba cała zima na walkę z kilogramami, łatwiej sie wtedy ukrywać. Moj poród w maju, wiec na lato bede poporodowym kaszalotem i juz mnie to stresuje ... nie jest latwo, racja, ale nagroda jest przecudowna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tam u Was, Zapalko w ogole slychac? Dobrze wszystko?

      Usuń
  2. Ach Emi,jak milo,ze napisalas. Doskonale Cie rozumiem,bo nikt tak matek nie rozumie jak one siebie nawzajem:). Ja juz jestem prawie 4 miesiace po porodzie i waga niestety tez stoi w miejscu,a z tymi moimi dwoma ksiezniczkami ciezko znalezc chociaz chwile,zeby cos dla siebie zrobic.Juz nawet wypozyczylam kolezance moja karte do silowni,bo niestety,ale nie mam kiedy na nia chodzic,a to 70e miesiecznie. na razie za silownie mam noszenie malej, wstawanie w nocy ,czasem co godzine i pchanie wozka po sniegu:P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pchanie wozka po sniegu to nie u nas, bo sniegu nie ma i podobno nie bedzie zbyt wiele tej zimy ;-)

      Usuń
  3. Wszystko w swoim czasie :) U nas też skończyło się cesarką, więc doskonale Cię rozumiem. Dużo sił Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń