Życie do przodu pędzi, a ja staram się nadążyć. Chwilę mieć, aby się zatrzymać i zachłysnąć się świeżym powietrzem. Złapać moment w kadr, zadumać się nad intensywnością zrywania kartek kalendarza i dalej pędzić.
W pogoni za życiem. W pogoni z życiem.
Tuva już ma 3 miesiące, wita mnie z rana uśmiechem. Pies kończy lada dzień 5 lat, macha wesoło ogonem. Dla tego warto jest żyć, mimo losu przeciwności, mimo wiatru w twarz.
Żyjemy i planujemy.
W głowie obrazy kolorowe, trudne do ogarnięcia.
I dobrze mi z tym.
Jak pieknie i optymistycznie :) zagladam tu,co jakis czas, czekajac na Twoje notki- uwielbialam Syrenke i Miejski Szalet.
OdpowiedzUsuńJa, nieco z innej perspektywy, bo nie w detalach o moim zyciu, a miejscu, do ktorego to zycie doprowadzilo mnie...
Sciskam mocno.
Sprezynka