Do przodu, kochani, do przodu. Dzis witamy tydzien 16. Chociaz momentami bylo nieciekawie. Jak w Wielki Piatek na przyklad... Albo 1.maja... W sobote nie wytrzymalam i zakupilam detektor tetna plodu. Wieczor mial byc niezapomniany - ja, Pan Maz i Nasze Nienarodzone. Oczywiscie zadnego tetna to holenderskie gowienko nie wyczulo... W poniedzialek probowalam sama. Nadal nic. Zlapal mnie wtedy dol niesamowity. Ale nic, podnioslam sie z tego wszystkiego, a wczoraj stwierdzilam, ze sie nie poddaje i ze tetno odslucham, tyle ze juz ostatni raz na jakis czas, bo podobno nie jest to takie najzdrowsze dla Dzieciecia Ukrytego. Juz sie mialam poddac, gdy w koncu z lewej (gdzie ja w ogole pewna bylam, ze macica juz dawno sie skonczyla, a tam jajnik jest) wpadlam na lomocace serduszko.
Pamietam jak w dziecinstwie spedzalismy wakacje u dziadka. Dziadek mial troche zwierzatek, dlatego lubilismy tam przebywac. Byly tam miedzy innymi kroliczki. I te kroliczki takie troszke mniej oswojone, zwlaszcza jak male byly jeszcze i dopiero przyzwyczajalismy je do ludzkich rak - tym przestraszonym, malym kroliczkom tak lomotaly serduszka, jak Naszemu Nienarodzonemu wczoraj. Tyle, ze w przypadku tetna plodu to normalne i tylko cieszyc sie mozna, ze serducho wydaje sie byc zupelnie zdrowe :-)
Dzis juz uspokojona moglam usmiechac sie sama do siebie mimo wichury, chmur i tych marnych 5 stopni na plusie.
A swoja droga... niedawno 22 mielismy...
Rozmawialam w poniedzialek z moja polozna, uspokoila mnie w sprawie skurczy brzucha, doszlysmy obie do wniosku, ze to jelita, a nie macica, wiec jestem teraz na diecie, a przynajmniej staram sie. Czy ja juz mowilam, ze nienawidze siemienia lnianego?
Odpoczywaj :)
OdpowiedzUsuńsiemie lniane z miodem i mleczkiem - da się wypić, a jakie efekty, juz po godzinie ;)
OdpowiedzUsuńCzekam i czekam na nowy wpis kobiecino:). No chyba,ze masz gdzies jakiegos ciazowego bloga co byc moze ominelam:P
OdpowiedzUsuńBuziaki sle EMi:)
gdzies zniknal moj koment...hmmm
OdpowiedzUsuńNie zginal, Senni, czeka na moderacje.
Usuń