wtorek, 9 października 2012

Jesienna depresja

Przyznaje sie bez bicia - dorwala mnie jesienna depresja. Rozmawialam w miniony weekend z Panem Mezem, glosno zastanawiajac sie, dlaczego w ubieglym roku mnie nie dopadla (pewna bylam, ze to z powodu przebywania tyle godzin dziennie na swiezym powietrzu). Pan Maz, pytaniem na pytanie:
Moze w ubieglym roku nie bylo az takiej pogody?
Oczywiscie! Przeciez to o to chodzi!!

Pamietam jak zeszlej jesieni jeden z wlascicieli "moich" czworonogow napisal mi karteczke:
Jak bedzie na zewnatrz taka prawdziwa, jesienna szaruga nie musicie spacerowac. Mozecie siedziec u mnie. Dla mnie najwazniejsze, zeby B. mial w tym czasie towarzystwo
I podczas rozmowy z Panem Mezem przypomnialo mi sie, ze smialam sie z tej karteczki wtedy, bo slonce swiecilo calusienka jesien, padalo tyle dni, ze na palcach jednej reki mozna policzyc i w ogole... Chodzilam tylko i kolory fotografowalam z pasja. A dzis?

Mielismy dwa sloneczne dni. Piatek i sobote. Takie prawdziwie sloneczne. Od razu zrobilo mi sie lepiej! Niestety, dzis mamy wtorek. A ja znowu w biegu, z dziwnym uczuciem w zoladku...
Wrzody?

Ok, zamykam bloga i spadam sie uczyc.

14 komentarzy:

  1. Ja Cię zawsze podziwiałam za to, że nie poddawałaś się szwedzkiej pogodzie. Ja tam bym chyba nie dała rady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś się dzieje niedobrego ... nie bagatelizuj tego, nic nie jest tyle warte żeby własne zdrowie zaniedbać i narażać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcialabym przystopowac, ale tym razem nie wolno. Trzeba sie zmobilizowac, za miesiac bedzie lepiej (tak sobie powtarzam juz od parunastu tygodni...)

      Usuń
    2. Zoladkowo przynajmniej troche lepiej i buty znalazlam bardzo na te pogode dobre, wiec chwilowo jest troszke bardziej pozytywnie. Nie zmienia to jednak faktu, ze sily po pracy nie mam zupelnie na nic, cale cialo boli jak nie wiem (nadmiar wysilku fizycznego obecnie, bez samochodu sytuacja nie do rozwiazania niestety) i nawet na studiowanie nie mam sily... A tu terminy gonia...

      Usuń
  3. Dasz radę w końcu to nie pierwszy raz kiedy pogoda tak się zachowuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pierwszy raz, kiedy jestem "zmuszona" biegac od domu do domu, po asfalcie i po lasach, po 8 godzin dziennie i jestem wystawiona na te fochy pogodowe caly czas... W zupelnie inny sposob niz ludzie przebywajacy wiekszosc dnia w pomieszczeniach...

      Usuń
  4. a co bys zrobiła tutaj, gdzie w roku może ze dwa tygodnie świeciło słońce?a poza tym to huragany i pada i pada...
    dla mnie najważniejsze, to czym się zająć i nie patrzeć na to, co daje natura. albo inaczej: doceniać poczwórnie każdy ładny dzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowalabym w pomieszczeniu, a nie na zewnatrz. Nie patrzec na to, co daje natura jest zupelnie niemozliwe, kiedy 7-10 godzin dziennie trzeba spedzic na dworze.

      Usuń
    2. ja pracuje około 10 godz dziennie przez 5 dni na zewnątrz.jest możliwe nie patrzeć.

      Usuń
    3. Cale 10 godzin jestes na zewnatrz bez przerwy?

      Usuń
  5. W NL jeszcze dwa tygodnie temu na chwile zrobiło się babio-letnio, żeby następnie powiać, zapadać, ogołocić dzrzewa i zrobić się szaro. Na szczęście co parę dni choć kilka promieni słońca się pokazuje. Niemniej jednak zmienność tej pogody i przenikające wietrzne zimno mnie dobijają!
    Trzymaj się jak najbardziej możliwie ciepło!

    OdpowiedzUsuń