sobota, 22 września 2012

Wreszcie upragniony odpoczynek...

Nareszcie sobota, przy ktorej nie mam totalnie zadnych planow. Za oknem wszystkie odcienie szarosci i od czasu do czasu troche pokropi, wiec to dokladnie taki dzien, jakiego od dawna potrzebowalam.

Cos jest nie tak. Nie wiem tylko dokladnie, co. I nie, nie szukam dziury w calym. Po prostu od paru dni nie jestem w najlepszej formie i baterie az wrzeszcza o doladowanie. Wiec je laduje. Wlasnie dzis.

Czworonog tez chetnie pewnie pobedzie sobie psem. Takim zupelnie zwyklym psem. Psem do towarzystwa. Psem, z ktorym wlasciciel sie bawi. Psem, ktory moze sobie powachac gdzie chce i nigdzie nie musi sie spieszyc.
Bo codzienna praca z innymi psami nie tylko dla mnie jest stresujaca, ale przede wszystkim dla mojego sznaucera.

1 komentarz: