Codziennosc, codziennosc...
U mnie nic chyba nie jest juz codzienne.
Do codziennosci nalezy niekonczace sie szkolenie psa (bo takie szkolenie czworonoga to praca cale pieska zycie, to nie konczy sie po roku, dwoch czy pieciu) i wlosy na sofie (nie, to nie sznaucer, to toller tak linieje). Do codziennosci naleza zakwasy we wszystkich miesniach i odciski na stopach. Do codziennosci naleza obslinione spodnie i kurtka przesiaknieta zapachem mokrej sierci. Do codziennosci naleza tluste od psich smakolykow plamy na kieszeniach i woreczki "na kupy" w kazdym zakamarku.
I zamykajace sie oczy o godzinie dziewietnastej. I prognoza pogody sprawdzana wiele razy na dzien.
Makijaz? Stroj wyjsciowy?
A CO TO?
Hihi brzmi prawie jak posiadanie niemowlaka... z tym że niemowlak w końcu wyrośnie z kup i plucia, a pies zawsze będzie psem... muszę przestać narzekać ;)
OdpowiedzUsuńOczywiscie mozna miec "spokojniejsze" zycie z psem, ale jako ze pies to moje hobby i moj zawod, i rodzina w jednym to tak wlasnie wyglada jak wyglada ;-)
UsuńWorki na kupy doprowadzaja mnie do szewskiej pasji, sa po prostu w kazdej kieszeni, a...siersc i cieczka....:( to geraz nasza psia codziennosc.
OdpowiedzUsuńU mnie ta siersc to troche na wlasne zyczenie, bo bez przemyslenia tego aspektu podpisalam umowe jako dagmatte ;-)
UsuńBo z mojego to prawie wcale nie ma, a jakbym go wyczesywala jak trzeba, to wcale by nie bylo. I mnie to rozpiescilo, musze przyznac...
Hm ... no i czy to tak dziwne, że ja koty lubię? ;)
OdpowiedzUsuńJakbys miala sie zajmowac 13 kotami to tez bys mogla podobnego posta pewnie napisac, haha =)
Usuńpieskie życie ;)
OdpowiedzUsuń