środa, 26 września 2012

Srodowe narzekanie (wcale nie bezprawne)

1. Leje.

2. Sztokholmski "zaklad" komunikacji miejskiej ma w swoim regulaminie paragraf, wedlug ktorego jedna osoba moze zabrac ze soba tylko dwa psy, ktorych rozmiar uniemozliwia ich transport w klatce lub torebce.

3. Pan Maz pracuje dzis od 9.00 (wlasnie wyjechal) do 20.10.

4. W srody (tak samo jak w poniedzialki i wtorki) mam w domu trzy psy, ktorych rozmiar definitywnie nie pozwala nam na zadne klatki czy torby transportowe w tramwaju.

5. W zwiazku z faktem, ze Pan Maz pracuje jak pracuje nie mam zadnej pomocy drugiego dwunoznego, w zwiazku z czym jestem zbanowana przez komunikacje miejska i dodatkowe 3km miedzy klientami musze pokonac wlasna dwojka.

6. Nie czuje sie zbyt dobrze. "Paluszek i glowka to szkolna wymowka", niemniej jednak w mojej sytuacji chodzi tym razem o brzuch, ktory wariuje juz ktorys dzien z rzedu. Oczywiscie wszystko na podlozu stresowym, a wszystkie powyzsze punkty razem wziete wcale nie pomagaja mi sie w dniu dzisiejszym zrelaksowac.

7. Na trening agility dzis wieczorem nie bede miec z cala pewnoscia ani sily, ani ochoty.

No, pewnie tych negatywnych punktow dzis jeszcze wiecej moglabym wypisac, ale sie wstrzymam. Wystarczy. Az nadto.

A na weekend zaplanowano tyle rzeczy, ze nie mam pojecia, jak z tym wszystkim wyrobie zarowno psychicznie jak i fizycznie. No i czasowo takze! Musze zdazyc odwiedzic 2 pensjonaty/hotele dla psow polozone przy lotnisku Arlanda (ok. 30km stad), pensjonaty do ktorych niezbyt mozna sie dostac transportem miejskim. Niezbedny samochod.

8. Samochod stoi we wsi 300km od stolicy i mamy go w weekend ten zdazyc odebrac.

9. W sobote zabukowana jestem w pracy 12-18.

10. Jako, ze nie mam zbyt wielkiego doswiadczenia jako kierowca, a juz na pewno nie w wielkim miescie, ktore w dodatku czwarte miejsce zajmuje w rankingu najmniej kulturalnych pod wzgledem jazdy kierowcow miast Europy (jakbyscie sie zastanawiali: Warszawa ma numer 1), musze wrocic z samochodem najpozniej na godzine 11.00 w niedziele, kiedy to zaczyna sie ruch innych. Przed godzina 11.00 jest spokoj na drogach, a w okolicach 11.00 zwalniaja sie na osiedlu miejsca parkingowe, gdzie mam zamiar sie wepchac.
W zwiazku z tym czeka nas pociag "ku gorze mapy" 18.30-21.30 w sobote, a wyjazd samochodem "ku dole mapy" w niedziele w okolicach 6.00...

Widzicie? Znalazlam jeszcze wiecej punktow ;-)

2 komentarze:

  1. Czasem dobrze jest ponarzekać, ale pamiętaj, że od narzekania biorą się zmarszczki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzekania poprzedniego tygodnia to jeszcze nic, dobrze ze w tym tygodniu jeszcze nic nie napisalam ;-)

      Usuń