Cos przed Swietami zaczelam skrobac, ale konca nie doskrobalam i jakos mi za nic to teraz do niczego nie pasuje. W zwiazku z tym zaczynam na nowo. Moze sie uda.
Po raz kolejny spedzalam Boze Narodzenie poza granicami Polski. Po paru latach mozna sie przyzwyczaic. Jedyne, co wprowadzalo mnie w melancholijna nostalgie to brak jakichkolwiek gosci - w koncu takie Swieta chcialoby sie spedzac w gronie licznym, przynajmniej z kims dodatkowym z rodziny, a do nas jakos nikomu nie bylo po drodze. Szkoda, bo jedzonko zrobilismy pyszne i jedzonka zrobilismy duzo ;-) Do tego jeszcze nie siedzielismy na czterech literach przy stole non stop, tylko obowiazkowe 10km piechotka zrobilismy. I bialo bylo tez, dokladnie tak, jak w grudniu byc powinno.
Np. w Wigilie spakowalismy pierniczki i grzane wino jeszcze przed kolacja i wybralismy sie do dzielnicy Bromma Kyrka na male, zimowe piknikowanie.
Moja poleczka z prezentami zapelnila sie jeszcze przed Swietami. Widac klienci moi zadowoleni z mojej pracy. Zdjecia poleczki nie zaprezentuje, bodajze pojawilo sie na Instagramie moim. Powtarzac sie nie chce (jakby co).
Musze sie przyznac, ze teskni mi sie za Szaletem Miejskim czasami... Podoba mi sie nowy blog.onet.pl i moze sie jeszcze zdarzyc, ze wroce.
Ja tam za blogiem onetowym też czasem tęsknię i chciałbym jakoś go jeszcze wykorzystać, ale nie mam pomysłu... Ech...
OdpowiedzUsuńTo widze, ze tak samo jak u mnie.
UsuńTeż mi się zdarza za onetem zatęsknić, może kiedyś, jeszcze coś tam się mojego pojawi. Pozdrawiam poświątecznie :)
OdpowiedzUsuń