... nic.
Sprawdzam w czwartek - zero. Sprawdzam w piatek - zero. Potem weekend to nici z przelewu, a w banku info, ze juz dokonany. To czemu jeszcze nie ma pieniedzy na koncie Skarbowki?
(dodam na marginesie, ze pierwszy raz w zyciu dokonywalam przelewu na tak duza sume)
Wreszcie dzis z samego rana zalogowuje sie, a tu nie dosc, ze pieniazki sa na odpowiednim koncie, to jeszcze widnieje data, ze z tego konta sciagniete maja byc planowo dopiero za miesiac!
*ulga*
Po powrocie z pracy dostalam jeszcze decyzje na papierze przez listonosza dostarczonym w kopercie razem zwanej listem i juz usmiech zagoscil na mojej twarzy. Bo szczerze mowiac troche strachu sie najadlam... Najbardziej obawialam sie, ze cos zrobilam sie i ze te pieniadze przepadna gdzies w nicosc - a takiej sumy to nie mam pojecia, skad mialabym wziac drugi raz...
A w pracy milo dzisiaj bylo, jak to zawsze trzynastego =) O 10.00 z domu wyszlismy z Brodaczem przed 16.00 wrocilismy. Slonce ogrzalo nam dupy (bo zamiast zapowiadanego -10 bylo +2!), buty przemokly, kamienie/piasek, ktorymi posypane schody uciskaly miedzy opuszkami i stworzenia zwierzecego, ale przezyslimy, zdazylismy nawet posmiac sie (ja na swoj sposob, czworonog na swoj) z przyjaciolmi rasy Welsh Corgi Cardigan, z ktorymi niedlugo juz bedziemy zegnac sie niestety na dobre... Dobry dzien ten poniedzialek, dobry =)
A teraz czekam na dostawe moich zakupow spozywczych (tak, wiem, len jestem, przez internet zamawiam zamiast d.pe ruszyc), cappuccino popijam i bloguje sobie, usmiechajac sie do zdjec typu:

PS. Zapozyczone z grupy psygarnij.pl na fb.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz