piątek, 10 lutego 2012

Lekka aktualizacja

Ewidetnie zapomnialam juz jak sie pisze bloga...

W miedzyczasie udalo mi sie przepracowac calutkie dwanascie dni pod rzad, przezyc najgorszy bol zeba w moim zyciu, wizyte na pogotowiu dentystycznym w niedzielne popoludnie i opieke nad mocno przeziebionym mezem (akurat temu za wiele nie pomoglam z powodu pracy, ale wyzdrowial i bez tego, i nawet do pracy dzis wrocil).

Zima zamienila sie w przedwiosnie, aby pare dni pozniej ponownie pokazac swoja prawdziwa twarz. Pieknie sie zrobilo w mig, slonce sie usmiechnelo do calego Sztokholmu (tzn. przynajmniej tak mi sie wydaje, chociaz widzialam tylko jedna malusienka jego czesc).
Widzieliscie kiedys roztapiajace sie sople lodu na dachach, kiedy w tym samym momencie termometry pokazuja -10 stopni Celsjusza? Ja mialam okazje dzis przed poludniem. Niesamowite!

Mialam taki plan o pracy mojej troche opowiedziec, ale nie mam sily formulowac mysli w dniu dzisiejszym, dlatego pozegnam sie z Wami dosc szybko i moze w ksiazke sie jakas zatopie. W koncu weekend wolny czas rozpoczac :-) Szkoda tylko, ze bez meza, ale coz, przezyjemy i to. Maz wolne mial w poprzedni, to ja bylam w pracy, a za tydzien znow czas na niego to ja uciekam w tym czasie do Linköping na uniwersytecki zjazd moj. Kolejny wolny dla niego weekend jestem z wizyta w Polsce, a potem w jeszcze jedno mezowe wolne ja pracuje.
Fajnie, nie?

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. To troche jednak z wyboru - ze wzgledu na psiaka. Zeby nie musial sam w domu siedziec. Bo gdybysmy go nie mieli, to wybralabym do pracy tylko te weekendy, w ktore maz pracuje.

      Usuń
  2. U mnie pogoda w tym tygodniu pokazala swoje lagodniejsze olicze :) Widze ze jestes zalatna na maksa :) szkoda tylko ze z mezem masz zupelnie inne grafiki, no ale tak to w zyciu bywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tez pokazala pare dni, wczoraj zrobilo sie zimno, ale przeslicznie, a dzis znow szaro i tak pod 0. Ja wole to zimno sloneczne, gdzie caly swiat wyglada jak z bajki.

      Usuń