Zainstalowałam bloggera w telefonie i być może będę mogła pojawiać się tu częściej :-) Bo nie jest to tak, że jestem cały czas tak zajęta, że nie mogę się odezwać - często po prostu jak już mam chwilkę, to po prostu nie mam siły na pisanie tak całkiem prywatne. Skrobnę coś na moim szwedzkim, psim blogu (dość często nawet), a tutaj jak cisza tak cisza.
Co z wiosną, pytacie? Jest zdecydowanie lepsza niż w Polsce, bo przez ostatnie dwa-trzy tygodnie mieliśmy przepiękne słońce. Trawniki już od dawna widoczne, ptaki śpiewają i wiją gniazda, przebiśniegi i krokusy to widok codzienny. Mróz nocami niestety nie pozwala jeszcze na nazwanie tego wszystkiego wiosną, ale oglądając zdjęcia z Polski mogę zdecydowanie powiedzieć, że jednak u nas jest.
Podobno jednak i nas opady śniegu nie ominą - u teściowej ma spaść 10-20cm w najbliższych dniach, u nas marznąca mżawka na przemian ze śniegiem.
Lodowisko będzie wszędzie, nie ma co...
W połowie marca ubiegłego roku podobno było prawie 20 stopni na plusie. Mówię "podobno", bo szczerze mówiąc nie pamiętam!
Czworonożny biznes kręci się ładnie, trochę piesków się niestety rozchorowało, więc trzeba było odliczyć część przychodu, ale na szczęście nie aż tyle, żeby się to jakoś specjalnie odbiło na moim życiu - może za wyjątkiem tego, że grafik się trochę poprzestawiał i było mniej do roboty.
To jednak pozytywnie...
Żegnam się w ten weekend z moją starą pracą. Jako pomoc osoby niepełnosprawnej zaczęłam w listopadzie 2008, najpierw jako zastępstwo dla dziewczyny na macierzyńskim, a potem jakoś już zostałam... Przypadłyśmy sobie do gustu, ja i moja "pracodawczyni".
Za dużo jednak miałam na głowie wraz z założeniem firmy, więc zmieniłam umowę ze stałej na pracę dodatkową ok 1 weekendu w miesiącu. Teraz jednak po rozpoczęciu szkoły trenerskiej nie mam możliwości pojawiać się w tej pracy częściej niż raz na ruski rok, więc doszłyśmy do wniosku, że lepiej będzie, gdy zwolnię miejsce pracy komuś, kto tego bardziej potrzebuje.
I tym sposobem siedzę w metrze w drodze na weekend pożegnań.
Najbardziej chyba tęsknić będę za kotem... Pan Mąż niestety ma alergię, więc w naszym domu kota nigdy nie będzie :-( A ja lubię koty - i nawet rozumiem ich mowę, mimo że sama nigdy kota nie miałam, a i wiedzy teoretycznej specjalnie nie posiadam.
Miłego weekendu!
sobota, 6 kwietnia 2013
sobota, 16 lutego 2013
Pierwsza "jaskolka"...
W naszym bloku mieszka ktos, kto zajmuje sie uprawianiem (calkiem legalnych) roslinek na wieksza skale. W oknie lampa UV, ktora zyje swoim zyciem - juz przed szosta rano oswietla i ogrzewa nie tylko to, co zielone, ale i polowe podworka.
Dzis postanowilam rzucic tam okiem i oto jaki widok mnie zastal pod samiutkim Ktosia oknem:

Jednoczesnie informuje, ze 20cm dalej lezy 10cm sniegu. Poziom zmienial sie i osiagnal maksimum jakos w polowie grudnia, potem spadl do zera, pozniej znow podrozl do okolo 20cm. Sukcesywnie maleje, jednakze jeszcze nie mozna wiosny oczekiwac w najblizszych dniach.
Jednak patrzac na powyzsze zdjecie nadzieje zdecydowanie mam!
Dzis postanowilam rzucic tam okiem i oto jaki widok mnie zastal pod samiutkim Ktosia oknem:
Jednoczesnie informuje, ze 20cm dalej lezy 10cm sniegu. Poziom zmienial sie i osiagnal maksimum jakos w polowie grudnia, potem spadl do zera, pozniej znow podrozl do okolo 20cm. Sukcesywnie maleje, jednakze jeszcze nie mozna wiosny oczekiwac w najblizszych dniach.
Jednak patrzac na powyzsze zdjecie nadzieje zdecydowanie mam!
sobota, 29 grudnia 2012
Dom (a raczej jego cien)
Przegladalismy ostatnio ogloszenia o domach na sprzedaz w naszym wojewodztwie. Wystarczajaco daleko, zeby nie miec do czynienia z "miastowymi" ludzmi. Wystarczajaco blisko, aby mozna ewentualnie jeszcze na poczatku zachowac tutejsza prace.
Wydaje mi sie, ze kiedy nadejdzie TEN dzien, uda nam sie cos znalezc :-)
Siedze i marze... Najpierw moja szkola, w miedzyczasie miejmy nadzieje cos nam sie urodzi (miejsce numer 1 na to-do-list 2013 jest wizyta u lekarza, w koncu cos z tym trzeba zrobic), a potem jak juz nadejdzie TEN czas...
OOO!!!
Bedzie dom to bedzie i sznaucer olbrzym w rodzinie! To juz postanowione!
Wydaje mi sie, ze kiedy nadejdzie TEN dzien, uda nam sie cos znalezc :-)
Siedze i marze... Najpierw moja szkola, w miedzyczasie miejmy nadzieje cos nam sie urodzi (miejsce numer 1 na to-do-list 2013 jest wizyta u lekarza, w koncu cos z tym trzeba zrobic), a potem jak juz nadejdzie TEN czas...
OOO!!!
Bedzie dom to bedzie i sznaucer olbrzym w rodzinie! To juz postanowione!
czwartek, 27 grudnia 2012
Boze Narodzenie 2012
Cos przed Swietami zaczelam skrobac, ale konca nie doskrobalam i jakos mi za nic to teraz do niczego nie pasuje. W zwiazku z tym zaczynam na nowo. Moze sie uda.
Po raz kolejny spedzalam Boze Narodzenie poza granicami Polski. Po paru latach mozna sie przyzwyczaic. Jedyne, co wprowadzalo mnie w melancholijna nostalgie to brak jakichkolwiek gosci - w koncu takie Swieta chcialoby sie spedzac w gronie licznym, przynajmniej z kims dodatkowym z rodziny, a do nas jakos nikomu nie bylo po drodze. Szkoda, bo jedzonko zrobilismy pyszne i jedzonka zrobilismy duzo ;-) Do tego jeszcze nie siedzielismy na czterech literach przy stole non stop, tylko obowiazkowe 10km piechotka zrobilismy. I bialo bylo tez, dokladnie tak, jak w grudniu byc powinno.
Np. w Wigilie spakowalismy pierniczki i grzane wino jeszcze przed kolacja i wybralismy sie do dzielnicy Bromma Kyrka na male, zimowe piknikowanie.
Moja poleczka z prezentami zapelnila sie jeszcze przed Swietami. Widac klienci moi zadowoleni z mojej pracy. Zdjecia poleczki nie zaprezentuje, bodajze pojawilo sie na Instagramie moim. Powtarzac sie nie chce (jakby co).
Musze sie przyznac, ze teskni mi sie za Szaletem Miejskim czasami... Podoba mi sie nowy blog.onet.pl i moze sie jeszcze zdarzyc, ze wroce.
Po raz kolejny spedzalam Boze Narodzenie poza granicami Polski. Po paru latach mozna sie przyzwyczaic. Jedyne, co wprowadzalo mnie w melancholijna nostalgie to brak jakichkolwiek gosci - w koncu takie Swieta chcialoby sie spedzac w gronie licznym, przynajmniej z kims dodatkowym z rodziny, a do nas jakos nikomu nie bylo po drodze. Szkoda, bo jedzonko zrobilismy pyszne i jedzonka zrobilismy duzo ;-) Do tego jeszcze nie siedzielismy na czterech literach przy stole non stop, tylko obowiazkowe 10km piechotka zrobilismy. I bialo bylo tez, dokladnie tak, jak w grudniu byc powinno.
Np. w Wigilie spakowalismy pierniczki i grzane wino jeszcze przed kolacja i wybralismy sie do dzielnicy Bromma Kyrka na male, zimowe piknikowanie.
Moja poleczka z prezentami zapelnila sie jeszcze przed Swietami. Widac klienci moi zadowoleni z mojej pracy. Zdjecia poleczki nie zaprezentuje, bodajze pojawilo sie na Instagramie moim. Powtarzac sie nie chce (jakby co).
Musze sie przyznac, ze teskni mi sie za Szaletem Miejskim czasami... Podoba mi sie nowy blog.onet.pl i moze sie jeszcze zdarzyc, ze wroce.
piątek, 14 grudnia 2012
wtorek, 11 grudnia 2012
Zasypalo nas i nadal sypie
Niewiele ponad tydzien dopiero ta zima trwa, a ja do osob kochajacych zime naleze, ale szczerze mowiac, to juz sie zmeczylam.
Zasypani.
Sypie nadal.
Odsniezanie. Tym ostatnio zyje. I przedzieraniem sie przez zaspy. Codziennie klne, ze nie mam sanek, to naprawde wykorzystalabym pomysl zrobienia psiego zaprzegu - bo tym wygodniej by sie czlowiek poruszal w tej zimowej krainie niz samochodem.
Wiem. Narzekam.
Sama samochod chcialam, prawda? To teraz mam, a wraz z tym slizgawki, zawieje, zamiecie - w ubiegla srode cztery razy stalam w zaspach w ciagu mojego dnia pracy. Wlasna dwojka jednak niewiele pomoze, bo przy takiej pogodzie tempo spaceru nie przekracza chyba 3km/h. Opoznienia bylyby jeszcze bardziej odczuwalne niz obecnie.
Wiec mam za to odsniezanie pare razy dziennie, skoki adrenaliny przy wjazdach pod gorke (dojedzie? nie dojedzie? dojedzie? stanie?) i walki o miejsca parkingowe, te odsniezone.
Chcialam zime, to mam. A co!
Tylko ja sobie zyczylam takiej mroznej i slonecznej. Snieg - owszem, ale tak maksymalnie ze 30cm, a nie metr (no dobra, przesadzam, metru nie mamy, ogolnie jest z pol metra, w niektorych miejscach tylko, gdzie plugi zlozyly snieg, ktorego nikt nie chcial, sa zaaspy o wysokosci 2.5-3m). A jeszcze jak mi w pogodzie mowia, ze temperatura ma byc w okolicach zera (pluchowo - ciezko chodzic, w nocy i nad ranem lodowisko), wietrzysko ma wiac z predkoscia 6-10m/s, a snieg sypac codziennie, to w ogole odechciewa mi sie wszystkiego i w sen zimowy chcialabym zapasc.
Z drugiej jednak strony... Kiedy czlowiek bedzie zadowolony? Zycie ucieknie sprzed nosa. Potrzeba troche wiecej radosci, a troche mniej narzekania.
Stad ponizsze zdjecia.
Ma sie swoje momenty ;-)
Zasypani.
Sypie nadal.
Odsniezanie. Tym ostatnio zyje. I przedzieraniem sie przez zaspy. Codziennie klne, ze nie mam sanek, to naprawde wykorzystalabym pomysl zrobienia psiego zaprzegu - bo tym wygodniej by sie czlowiek poruszal w tej zimowej krainie niz samochodem.
Wiem. Narzekam.
Sama samochod chcialam, prawda? To teraz mam, a wraz z tym slizgawki, zawieje, zamiecie - w ubiegla srode cztery razy stalam w zaspach w ciagu mojego dnia pracy. Wlasna dwojka jednak niewiele pomoze, bo przy takiej pogodzie tempo spaceru nie przekracza chyba 3km/h. Opoznienia bylyby jeszcze bardziej odczuwalne niz obecnie.
Wiec mam za to odsniezanie pare razy dziennie, skoki adrenaliny przy wjazdach pod gorke (dojedzie? nie dojedzie? dojedzie? stanie?) i walki o miejsca parkingowe, te odsniezone.
Chcialam zime, to mam. A co!
Tylko ja sobie zyczylam takiej mroznej i slonecznej. Snieg - owszem, ale tak maksymalnie ze 30cm, a nie metr (no dobra, przesadzam, metru nie mamy, ogolnie jest z pol metra, w niektorych miejscach tylko, gdzie plugi zlozyly snieg, ktorego nikt nie chcial, sa zaaspy o wysokosci 2.5-3m). A jeszcze jak mi w pogodzie mowia, ze temperatura ma byc w okolicach zera (pluchowo - ciezko chodzic, w nocy i nad ranem lodowisko), wietrzysko ma wiac z predkoscia 6-10m/s, a snieg sypac codziennie, to w ogole odechciewa mi sie wszystkiego i w sen zimowy chcialabym zapasc.
Z drugiej jednak strony... Kiedy czlowiek bedzie zadowolony? Zycie ucieknie sprzed nosa. Potrzeba troche wiecej radosci, a troche mniej narzekania.
Stad ponizsze zdjecia.
Ma sie swoje momenty ;-)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Zima
Zrobilo sie bialo i pieknie. Prawdziwie zimowo i jakos nie mam nic przeciwko wszystkim wokol swiatecznym dekoracjom - wszakze juz grudzien do nas zawital.
Kolejny poniedzialek. Kolejny tydzien pracy. Odliczac juz mozna do nastepnego dluzszego wolnego. Dwa tygodnie w okolicach Swiat sie szykuja, odpoczne =) Zawitam chwilowo do Polski, bo dawno nie bylam.
Najpierw bedzie trzeba jednak przeczolgac sie przez zaspy. Twarz wysmarowac jakims paskudnym, tlustym kremem, bo przebywanie szesc godzin na powietrzu o temperaturze -17 stopni swoje skorze robi. Nie narzekam jednak, bo uwielbiam, kiedy jest wlasnie tak: bardzo mrozno, bardzo bialo i... slonecznie! Bo tak to juz pora zimowa jest, chcesz slonce, musisz zaakceptowac mroz. Zreszta mroz fajny jest. Psy suche. Buty suche. Wszelkiego rodzaju bakterie i wirusy ukryte gdzies siedza, bo nie lubia takiej pogody (z czego ciesze sie najbardziej!!). Powietrze swieze, czyste, czasami powoduje kaszel, ale to kwestia odpowiedniego oddychania. Ubranie obowiazkowo "na cebulke", zadna zima mi nie straszna :-D
Bo jak mozna nie lubic czegos tak pieknego, jak na zdjeciu powyzej?!
Kolejny poniedzialek. Kolejny tydzien pracy. Odliczac juz mozna do nastepnego dluzszego wolnego. Dwa tygodnie w okolicach Swiat sie szykuja, odpoczne =) Zawitam chwilowo do Polski, bo dawno nie bylam.
Najpierw bedzie trzeba jednak przeczolgac sie przez zaspy. Twarz wysmarowac jakims paskudnym, tlustym kremem, bo przebywanie szesc godzin na powietrzu o temperaturze -17 stopni swoje skorze robi. Nie narzekam jednak, bo uwielbiam, kiedy jest wlasnie tak: bardzo mrozno, bardzo bialo i... slonecznie! Bo tak to juz pora zimowa jest, chcesz slonce, musisz zaakceptowac mroz. Zreszta mroz fajny jest. Psy suche. Buty suche. Wszelkiego rodzaju bakterie i wirusy ukryte gdzies siedza, bo nie lubia takiej pogody (z czego ciesze sie najbardziej!!). Powietrze swieze, czyste, czasami powoduje kaszel, ale to kwestia odpowiedniego oddychania. Ubranie obowiazkowo "na cebulke", zadna zima mi nie straszna :-D
Bo jak mozna nie lubic czegos tak pieknego, jak na zdjeciu powyzej?!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

